W ubiegłym roku, podczas Kajakowych Mistrzostw Świata które odbywały się w Stanach Zjednoczonych, miałem okazję łowić z kajaka firmy Hobie.

 

Od tamtego czasu miałem jeden cel ! Musiałem mieć ten kajak 🙂

Początkowo wahałem się przy wyborze modelu, ale dziś wiem, że wybór był słuszny. Kajak wyposażony jest w bardzo wygodny fotel, co jest bardzo istotną rzeczą podczas długich godzin spędzonych na wodzie. Oczywiście istnieje możliwość zmiany pozycji z siedzącej na stojącą, ale tylko przy spokojnej wodzie. Dodatkowo miejsce na wędki, pudełka z przynętami czy zwyczajnie na ubrania – wszystko jest bardzo dokładnie przemyślane. A teraz najważniejsze – napęd nożny ! Fenomenalne rozwiązanie, które umożliwia swobodę każdego ruchu. Oczywiście posiada również przekładnię, pozwalającą na swobodne skręcanie czy cofanie. Poruszanie się tym kajakiem daje nam całkowitą swobodę łowienia, ponieważ przez cały czas mamy wolne ręce, pracując tylko siłą mięśni nóg. Ale najbardziej zaskoczyła mnie prędkość jaką można na nim osiągać. Wkładając trochę więcej wysiłku można się rozpędzić do 8-9 km/h w zasadzie żaden silnik elektryczny na łódce czy pontonie nie zagwarantuje nam takiej prędkości. Podczas pierwszej próby na jeziorze przy delikatnej fali rozpędziłem kajak do prędkości 10,5 km/h 🙂  Zazwyczaj poruszam się z prędkością 3-4 km/h która sprawia dużą przyjemność. W ten sposób mogę pływać cały dzień, nie odczuwając żadnego dyskomfortu czy zmęczenia. To istne perpetum mobile!!

Do tego wszystkiego muszę dodać, że kajak jest bardzo bezpieczny. Bez żadnego problemu pokonuje wysokie fale, dając przy tym niesamowitą frajdę obcowania z żywiołem! Pływając łódką, często miałem problem z dopłynięciem bliżej do brzegu. W przypadku kajaka takie ograniczenia nie istnieją – nie muszę martwić się tym, że być może dno jest skaliste i muszę uważać na silnik czy łódkę. Kajak ma nieograniczony zasięg i pozwala podpłynąć dosłownie wszędzie. Bardzo ważna jest również rentowność kajaka. Nie potrzebujesz paliwa, wizyt w serwisie z silnikiem czy opłat na autostradach – co jak wiemy, nie jest tanie. Muszę powiedzieć, że moja przygoda z kajakiem zaczęła się prawie 3 lata temu. Zaczynałem od kajaka wiosłowego i to na nim zdobyłem kwalifikację do Mistrzostw Świata. Ale chcąc się rozwijać trzeba inwestować w siebie i sprzęt. Jak to w życiu – nie ma dróg na skróty i myślę, że każdy może zacząć od sprzętu mniej zaawansowanego. Podsumowując, kajak otworzył przede mną nowe możliwości poznawania łowisk, metod łowienia i spędzania czasu.

Po prostu Next Fishing Level!

Pozdrawiam Tomasz Kurnik.