W Holandii zakochałem się od pierwszego rzutu do wody 🙂 Na ryby jeżdżę tam już od dwóch lat..dlatego wybór miejsca na wakacje był oczywisty.
Miejsce było nieprzypadkowe – malownicze, zadbane miasteczko Oude Tonge, które w tym roku odwiedziłem wczesną wiosną postanowiłem zobaczyć latem. Bardzo chciałem pokazać ten malowniczy zakątek oczywiście pełny ryb 🙂 mojej Ani.

Łódka przycumowana przed wynajętym domem, dawała poczucie swobody… w każdej chwili mogłem do niej wsiąść i popłynąć gdzie tylko chcę 🙂 W zasadzie od samego początku pogoda nie rozpieszczała…była kapryśna i momentami trudna do zniesienia.
Jednak chęć poznania wody była silniejsza. Pierwszego dnia Ania otworzyła wodę łowiąc okonia na jaskółkę Joker Vert firmy #STORM a jakiś czas później sporego sandacza….a ja nic. Ogrom wody do poznania, przepłynięcia dawał mi jednak poczucie, że tu są…muszą być naprawdę duże ryby.
Dzień miał się już ku końcowi, kiedy i do mnie uśmiechnęło się szczęście….najpierw wyciągnąłem 48 cm okonia a chwilę później 95 cm szczupaka. Obie ryby złowione zostały na GT 360 firmy #STORM.  Mieliśmy jeszcze kilka brań ale tego dnia było to koniec z rybami.

W związku z tym, że latem w Holandii dzień trwa do 22 postanowiliśmy korzystać maksymalnie z tej opcji.Wypływaliśmy rano, zmagając się z ciężkimi warunkami atmosferycznymi na przemian deszcz, słońce i ciągle towarzyszący, silny wiatr, jednak ryby, które łowiliśmy rekompensowały nam cały trud i niedogodności. Wieczory upływały na analizowaniu i przygotowywaniu sprzętu na dzień kolejny. Kolejny dzień przyniósł nam kilka dorodnych szczupaków i 90 cm sandacza.

Przynętami firmy #STORM 360 GT łowię od tego roku i muszę powiedzieć, że robią kawał dobrej roboty. Warto było spędzić cały dzień na łódce, co jakiś czas zmieniając ubrania bo praktycznie non stop padał deszcz.

Kolejny dzień stanął pod znakiem zapytania. Od rana wiało i prognozy nie zapowiadały się optymistycznie.
Postanowiliśmy jednak wypłynąć 🙂 Na jeziorze porywy wiatru dochodziły do 65 km/h…ekstremalne warunki sprawiły, że problemem było dobre zarzucenie przynęty ja w prawo a ona w lewo 🙂
Po ponad godzinnej walce postanowiliśmy spłynąć do mariny. Droga powrotna była bardzo trudna a momentami niebezpieczna. Ogromne fale rozbijały się o łódź a silnik rzęził, ale daliśmy radę.
Wiało jeszcze kolejnego dnia więc postanowiliśmy nie ryzykować. I jak to bywa w Holandii 2 dni spędziliśmy na lądzie gdyż wiatry szalały nie pozwalając wypłynąć z portu. Co było akurat super wykorzystane na zwiedzanie okolicznych miejscowości.

Sobota – mój szczęśliwy dzień. Nie przypominam sobie takiego dnia spędzonego na rybach. Dziś główną rolę w przynętach grał Joker Vert, sprawiając że nie mogły się mu oprzeć naprawdę duże ryby. Mogę powiedzieć, że namierzyłem miejsce pełne grasujących, ogromnych okoni. Tego dnia złowiłem ich naprawdę dużo ale największym zaskoczeniem był ich rozmiar 🙂 Przy pierwszym braniu myślałem, że to sandacz…tak mocno uderzył. Kiedy ryba pojawiła się przy powierzchni, okazało się że to
okoń mierzący ponad 45 cm. Tego dnia tych wielkich okazów ( 45 – 49 cm ) wyciągnąłem jeszcze kilkanaście.

Spływając już do mariny czułem, że moje ramię jest przeciążone….to było wspaniałe uczucie 🙂 Dwa ostatnie dni były trochę spokojniejsze ale również pozwoliły cieszyć się sporymi rybami. Ania zaliczyła kilka szczupaków między 70 cm a 80 cm a ja zakończyłem wyjazd szczupakiem 104 cm.

Jeśli chodzi o sprzęt, najbardziej sprawdziły się jaskółki Joker Vert firmy #STORM a seledynowy i różowy 360 GT #STORM po prostu zdemolowały wodę.

Reasumując wyjazd uważam za bardzo udany. Złowiliśmy naprawdę dużo ryb, zrobiliśmy wspaniały materiał – Ania robiła zdjęcia !!! Miałem okazję też przetestować kilka woblerów firmy #RAPALA – na które złowiłem ogromne okonie.  Nie znam drugiej takiej wody w Europie, gdzie jest tyle treści i zawsze z wielką radością przemierzam ponad 1000 km żeby znowu móc tam być.