Rok 2020 wędkarsko był bardzo ciężki. Pandemia pokrzyżowała wszystkie moje plany związane z zawodami. W pierwszej kolejności zostały odwołane zawody Predator Tour w Szwecji, potem czerwcowy Predator Tour w Holandii oraz zawody Wolrd Predator Classic. Zostały odwołane również wszystkie kajakowe zawody. Szukając wędkarskich wyzwań, w pierwszej połowie roku odwiedziłem kilka Polskich zbiorników. W maju przemierzałem mazurskie jeziora w poszukiwaniu szczupaków.

Przemieszczanie się po Polsce w tym  okresie nie było łatwe z uwagi na pandemię. Trochę więcej luzu przyniósł czerwiec. Rozpoczęcie sezonu sandaczowego w Turawie przypominało desant morski pomiędzy setką łodzi wędkarskich. Takich tłumów na jeziorze Turawskim jeszcze nie widziałem!  Dobrze znam ten zbiornik więc mimo wszystko udało mi się znaleźć kawałek wody dla siebie, z dala od tłumów. Poszukiwanie nieoczywistych miejscówek zaowocowało kilkoma naprawdę ładnymi okazami.

W tym sezonie skupiłem się na elektronice i dokładnym rozpracowaniu zapisów na echosondzie. Moja łódź jest wyposażona w trzy plotery Garmin. Przy sterówce znajdują się dwa:

  • GPS MAP 8412 z której korzystam najczęściej. To właśnie na jej wyświetlaczu obserwuję mapę batymetryczną, która nie tylko pomaga mi namierzyć odpowiednie miejscówki, ale również umożliwia bezpieczne przemieszczanie się szczególnie po zagranicznych wodach w Holandii i Szwecji.
  • Tuż obok niej znajduje się GPS MAP 8410, która jest podłączona do przetwornika Livescope Panoptix. Umożliwia on obserwowanie w czasie rzeczywistym tego co dzieje się pod wodą. Jest to nieoceniona narzędzie ułatwiające interpretację zapisów, ocenę aktywności ryb a nawet bezbłędne wyszczególnienie konkretnych gatunków.

Trzecia echosonda  ECHOMAP ULTRA, zamontowana jest przy dziobie łodzi i służy głównie mojemu partnerowi na zawodach wędkarskich. Korzystają z niej również moi klienci. To właśnie do niej podłączony jest kolejny przetwornik Livecope Paoptix w trybie Perspective, umożliwiający obserwowanie tego co dzieje się przed łodzią, również w czasie rzeczywistym.

Takie rozmieszczenie ekranów umożliwia mi pełną widoczność, niezależnie od tego gdzie znajduję się na łodzi. W kolejny wpisie wrócę do tematu elektroniki i szczegółowo Wam to opiszę.

Druga połowa roku zaowocowała u mnie w wyjazdy zagraniczne. W Lipcu odwiedziłem ukochane miejscówki w Holandii, gdzie podczas dużej aktywności sandaczy mogłem dopracować komunikację wszystkich echosond na mojej łodzi. Niestety Holandia poza pysznymi serami i bogatymi wodami charakteryzuje się jeszcze jedną rzeczą… WIATREM. Bardzo silny wiatr który wiał w tym okresie uniemożliwił mi pełną eksplorację wód, a były też takie dni w którym zupełnie przykuł mnie do brzegu.

Po całorocznych perturbacjach, wędkarska jesień dała czadu! Spędziłem w Holandii w sumie 5 tygodni, z kilkudniową przerwą po 3 tygodniowym pobycie na przełomie października i listopada. Wszystkie wyprawy w tym roku do Holandii miały wspólny mianownik – wiatr. Tym razem również borykałem się silnymi porywami wiatru, pomimo naprawdę pięknej, słonecznej pogody. W zeszłym roku zainstalowałem na mojej łodzi silnik dziobowy Garmin Force i muszę w tym miejscu przyznać, że świetnie poradził sobie z falami utrzymując łódź dokładnie w oznaczonym punkcie. Na próbę została wystawiona również jego wydajność, przy całodziennym zmaganiu się silnym wiatrem. Tu również nie zawiódł, a ja mogłem się spokojnie skupić na łowieniu.

Jesień w Holandii obfitowała w metrowe szczupaki, które agresywnie atakowały przynęty zbliżone wielkością do narybku na którym żerowały. Świetnie wpasowały się tu przynęty takie jak Zander Pro oraz Slick Shad od Fox Rage. Duża ilość ponadmetrowych szczupaków sprawiał, że niemal przeoczyłbym fakt, że sandaczom ktoś „wyłączył wtyczkę”.  Ten gatunek zupełnie przestał żerować w ciągu dnia, skupiając swoją aktywność po zmroku. Nie jestem zwolennikiem łowienia w nocy, więc pozostałem przy szczupakach.

Dzięki skupieniu przeze mnie w tym sezonie większej uwagi do elektroniki, rozpracowałem również Holenderskie okonie. W przeciągu miesiąca na pokładzie mojej łodzi zameldowało się wiele ogromnych okoni w tym cztery okonie powyżej 50 centymetrów. Wisienką na torcie było moje nowe PB – 51,5 centymetra.

Ten rok oceniam bardzo dobrze, dużo wniósł w moje wędkarstwo. Jednak pomimo tego, brakuje mi zawodniczych emocji. Liczę, że ten rok okaże się lepszy i uda się zrealizować wszystkie wyprawy zaplanowane z moimi klientami.