W tym roku spędziłem kilka dni w maju na Mazurach. Choć przez wiele lat wzbraniałem się przed przyjazdem tutaj postanowiłem zaryzykować. Przede wszystkim mogłem zrobić materiał do pracy i spotkać się z tutejszymi wędkarzami od których dostałem zaproszenie. Początkowo sceptycznie nastawiony po godzinie łowienia zacząłem nabierać ochoty aby poznać lepiej tę wodę. Pierwszy dzień łowienia i kilka brań…jeden wieki szczupak wypiął się tuż przy łódce. Przynętą która sprawdziła się najlepiej i skusiła kilka ryb do brań okazał się R.I.P SHAD firmy #STORM

Pozostałe dni praktycznie bez kontaktu z rybą… Od osób u których mieszkałem dowiedziałem się, ze świeżą rybę można kupić w każdym momencie w gospodarstwie rybackim czy to luty, marzec lub kwiecień ….jeśli takie jest pozwolenie żeby odławiać ryby w ich okresie ochronnym to nie ma się co dziwić, ze ryb w tych akwenach jest jak na lekarstwo. Dlaczego w Polsce wszystko działa wybiórczo…jeśli ktoś inwestuje w jedno to na kolejne już nie ma miejsca…tak jest na Mazurach. Zainwestowano to w żeglarstwo i na turystykę wędkarską nie ma już kompletnie miejsca…a szkoda. Weźmy Holandię gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie..jest możliwość wędkowania, żeglowania czy uprawiania innych sportów wodnych…u nas ciężko gdziekolwiek znaleźć porządny slip aby zwodować łódkę…z marinami tez nie jest lepiej…pomimo tego, ze urok Mazur i jezior jest niewątpliwy to odstajemy ogromnie z jakością. Przecież wędkarstwo nie przeszkadza w żegludze i odwrotnie. Być może warto zastanowić się nad zmianą przepisów, które na dzień dzisiejszy chronią nie ryby a ich oprawców…jeśli to się nie zmieni to nie będzie szans na to, ze te ryby się odrodzą i znowu będziemy mogli cieszyć się pełnymi ryb jeziorami. Jednak mimo wszystko bardzo dziękuję za wspólne wędkowanie Piotrowi i Damianowi.

Ps. dwa dni po wyjeździe z Mazur dostałem kilka zdjęć z bazy rybaków z jeziora na którym wędkowałem. W klatkach widać ogromne tarlaki szczupaka które wpadły w sieci przygotowane do sprzedaży – patologia.